Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
20 obserwujących 127 notek 172581 odsłon
Marek Budzisz, 16 lipca 2017 r.

Rosja – Chiny, czyli sojusz strachem podszyty.

1214 13 0 A A A

W rosyjskich mediach trwa dyskusja o tym, że już ponad 300 pilotów opuściło kraj i pracuje w Chinach. W jednym z opublikowanych wywiadów znaleźć można ciekawy opis sytuacji. Opowiada Igor Sulim, były pilot wojskowy, który w 2012 roku ujawnił rozpowszechniony w rosyjskim lotnictwie wojskowym schemat wymuszania przez dowództwo comiesięcznych „zrzutek” podwładnych na ich rzecz. Wówczas wybuchł skandal, winnych wydalono z armii, niektórzy trafili do więzienia, ale dla tego, kto ujawnił całą aferę w rosyjskich siłach zbrojnych nie było już miejsca. Został pilotem cywilnym, a teraz, już od roku pracuje w Chinach. I co mówi? – „nie ma sensu porównywanie bezpieczeństwa lotów u nas i w Chinach. W porównaniu z nami oni są w kosmosie, ostatnio coraz częściej wątpię czy możemy ich dogonić”.  Rosyjski pilot opisuje wszechwładzę rosyjskiej biurokracji, która, chcąc zatrzymać ucieczkę kadr po prostu nie wydaje świadectw zawodowych. Zwraca uwagę na warunki pracy: „Prosty przykład: jeśli u nas (czyli w Chinach) czas odpoczynku jest krótszy o 10 minut niż przewidują to normy, to z pewnością pilot z następnego lotu zostanie zwolniony. Jeśli kompania lotnicza postąpi inaczej to musi liczyć się z karą idącą w dziesiątki a może nawet setki tysięcy dolarów. W Rosji załatwia się to inaczej. W większości przypadków będą cię wzywać do tego abyś był lojalny wobec firmy, wziął odpowiedzialność na siebie i wreszcie przystał na naruszenie zasad po to, aby rejs doszedł do skutku.” Pilot Sulim mówi nie tylko o tym, że więcej zarabia, ale również czuje się szanowanym członkiem szybko rozwijającej się międzynarodowej firmy działającej na rosnącym i perspektywicznym rynku. A w Rosji? Wszechwładna biurokracja pomiata ludźmi.

Wypowiedź ta, jakby nie było, byłego wojskowego, wciąż uważającego się za rosyjskiego patriotę odsłania ambiwalencję strategicznego partnerstwa rosyjsko – chińskiego. Partnerstwa, w którym pełno jest oficjalnych deklaracji o przyjaźni, ba, braterstwie, ale kiedy pod uwagę bierze się konkretne procesy, decyzje, działania, to obraz nie jest już tak jednoznaczny.

Weźmy przykład z dziedziny współpracy wojskowej. Ostatnio rosyjski minister obrony Szojgu podpisał ze swoim chińskim odpowiednikiem „mapę drogową” współdziałania, która przewiduje również wspólne manewry. Ale równolegle Rosjanie podejmują też kroki o zdecydowanie innym charakterze. Otóż jak wynika z doniesień rosyjskich mediów na początku czerwca kolejna jednostka wojskowa dostała na wyposażenie nowoczesny system rakietowy Iskander. Tą jednostką jest właśnie utworzona 3-cia brygada rakietowa wchodząca w skład rosyjskiej 29 armii, która stacjonuje we Wschodnim Okręgu Wojskowym (Daleki Wschód). Sformowana w grudniu 2016 roku brygada pierwotnie wyposażona była w sprzęt starszej generacji, teraz otrzymała nowe uzbrojenie. Analitycy zauważają, że to już czwarta brygada w tym okręgu wojskowym, która dostała Iskandery. W efekcie na rosyjskim Dalekim Wschodzie więcej jest tych rakiet, niżli w jakimkolwiek innym z rosyjskich okręgów wojskowych, tych, które położone są przy zachodnich granicach nie wykluczając. Specjaliści zauważają, że rakiety te, mające wg, rosyjskich danych zasięg od 400 do 500 kilometrów, mają bardzo ograniczoną liczbę celów wojskowych identyfikowanych z obecnością Stanów Zjednoczonych w regionie. Właściwie w grę wchodzą cele w Korei Pd. (system THAAD) oraz instalacje radarowe położone w japońskiej prefekturze Hokkaido. Ale jeśli weźmie się pod uwagę fakt, iż dwie z czterech brygad rakietowych rozlokowana jest w głębi kraju (Buriacja i Kraj Zabajkalski), to już staje się oczywiste, że wymierzone mogą być tylko w cele znajdujące się w Chinach, zwłaszcza, że znajdują się blisko granicy. Zdaniem rosyjskich specjalistów ds. rozbrojenia, takich jak np. akademik Arbatow, w rosyjskiej doktrynie wojennej nadal zawarta jest idea użycia sił jądrowych w razie wybuchu konwencjonalnego konfliktu zbrojnego. Przy czym, jego zdaniem, chodzi w tym wypadku o ewentualną deeskalację zarówno działań zbrojnych na zachodzie, jak i na wschodzie kraju.

Rosyjski rząd od wielu już lat walczy z wyjazdami Rosjan z Dalekiego Wschodu. Ale bez większych efektów. Według oficjalnych danych statystycznych zmniejszyła się liczba ludności w siedmiu z dziewięciu, dalekowschodnich okręgach. W ubiegłym roku z Kraju Nadmorskiego (Władywostok) wyjechało 80 tys. ludzi. Planuje się tworzenie nowych miejsc pracy, ściągnięcie inwestycji, budowę „miast nauki”, specjalne programy pomocowe dla rodzin wieloletnich, rozdawana jest państwowa ziemia. Tempo odpływu ludności trochę się spadło, ale przełomu nie widać, o przyroście nie ma, co mówić.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękuję za zwrócenie uwagi. Moja pomyłka. Poprawiłem
  • Wyjaśniam. W Kijowie byli obydwaj Zarówno António Guterres (ONZ), jak i Jens Stoltenberg (NATO)
  • Szanowny Panie. Opisuję diagnozy sformułowane przez istotną część rosyjskich elit. Jeżeli...

Tagi

Tematy w dziale Polityka