Blog
Wieści z Rosji
Marek Budzisz
Marek Budzisz dziennikarz, historyk, anality
17 obserwujących 86 notek 96468 odsłon
Marek Budzisz, 16 kwietnia 2017 r.

W jakiej orkiestrze gramy? Prorosyjska Grupa Wyszehradzka.

1811 13 0 A A A

Analitycy ośrodka badawczego Globsec, z siedzibą w słowackiej Bratysławie, postanowili poddać analizie wrażliwość krajów Grupy Wyszehradzkiej na rosyjskie wpływy polityczne, propagandę i skłonność rządów, oraz społeczeństw tych państw do rewizji stosunków z Rosją. Zbudowali specjalny indeks wrażliwości, który w syntetyczny sposób mierzy „prorosyjskość”. Im mniejszy jego poziom, w skali od 1 do 100, tym kraj jest w większym stopniu odporny na miłość do Moskwy. I tak Polska ma na tej skali 30, Czechy 38, ale już Słowacja 51, a najbardziej prorosyjskie są Węgry – 57.

Jeszcze bardzie interesujące są dane dla poszczególnych, analizowanych, segmentów. I tak, gdyby brać pod uwagę wyłącznie nastawienie opinii publicznej, to najbardziej prorosyjska jest Słowacja – 53, potem Czechy 36, Węgry 31 i Polska 20. Na Słowacji najbardziej też jest widoczne szczególnego rodzaju rozdwojenie poglądów społecznych – młodzi generalnie popierają kierunek zachodni, zaś osoby starsze bardziej skłonne są do ciepłych uczuć względem Moskwy. O ile pro-unijna orientacja na Słowacji jest w zdecydowanej większości (52%), o tyle już więcej osób jest skłonnych poprzeć zacieśnienie relacji z Rosją (29%), niźli ze Stanami Zjednoczonymi (7%). Spada też poparcie wobec NATO, choć nadal więcej osób (36%) popiera tę organizację niźli jest jej przeciwna (18%), choć liczba przeciwników rośnie.

W Czechach, najbardziej eurosceptycznym kraju w tej grupie, obserwujemy inne zjawisko. Otóż wraz ze zmniejszaniem się poparcia wobec Unii, rośnie liczba zwolenników kierunku „słowiańskiego”, tj. zbliżenia do Rosji, choć raczej większość Czechów (48%) chciałoby, aby ich kraj zajmował pozycję „pomiędzy” wschodem i zachodem. Niemało też Czechów (51%) żywi daleko posuniętą rezerwę wobec polityki Waszyngtonu.

Węgrzy są najbardziej w tym gronie, oczywiście oprócz Polaków, pozytywnie nastawieni do współpracy z NATO, ale w tym przypadku niepokój budzi stanowisko głównych sił politycznych. Orban patronuje współpracy z Moskwą w dziedzinie energetyki atomowej (elektrownia Paks) i ułożenia szczególnych relacji handlowych. Węgierski minister spraw zagranicznych wielokrotnie publicznie mówił, iż antyrosyjskie sankcje należy znieść, i uciekał się nawet do dość emocjonalnych, jak na dyplomatę wypowiedzi („trzymam kciuki za zniesienie sankcji”). Ale gdyby brać pod uwagę nastawienie polityków węgierskiego Jobbik, to ich pro rosyjskość jest jeszcze dalej posunięta – w czasie kryzysu ukraińskiego otwarcie np. popierali aneksję Krymu. Z opozycją nie jest wcale lepiej, bo wszak pamiętać trzeba, że były premier Gyurcsany (ten, który mówił, że socjaliści, którym przewodził kłamali od rana do wieczora) był jednym z inicjatorów południowego rosyjskiego gazociągu i zainicjował współpracę w zakresie energetyki jądrowej. A jego osobiste relacje z Putinem, wcale nie były gorsze niźli Orbana.

Pod kątem nastawienia elit politycznych Słowacja niewiele odbiega od Węgier. Mógłbym przytoczyć dziesiątki otwarcie prorosyjskich wypowiedzi premiera Fico. Jak choćby ta, z 19 marca, gorliwie przytoczona przez rosyjska agencję TASS, w której powiedział „ sankcje nikomu nie pomogły, naszym głównym problemem jest dzisiaj nie Rosja, a to, co się dzieje w Unii Europejskiej”. Słowacka Partia Narodowa Jana Sloty, dziś jeden z członów rządzącej krajem koalicji, była przeciwko akcesji do NATO i miała, bardzo dobre, nawet wyrażające się w formalnej umowie, stosunki z partią Żyrinowskiego. Słowacka prawica też jest pod tym względem niejednorodna – obok formacji prozachodnich są w niej silne również nurty prorosyjskie – takie jak Ludowa Partia Nasza Słowacja Mariana Kotelby, który w lutym 2014 wzywał ukraińskiego prezydenta Janukowycza, aby ten nie ustępował ze stanowiska.

W Czechach, zdaniem autorów opracowania, choć koalicyjny rząd zajmuje pryncypialnie antyrosyjskie stanowisko, też można wyróżnić obszary niepewności. Przede wszystkim niejasna jest postawa partii Ano 2011, stworzonej i kierowanej, przez, dziś wicepremiera, oligarchę Andrieja Babiša, który jak zauważono starannie unika tej tematyki. Trzeba pamiętać, że obecnie jest to najpopularniejsza partia czeskiej koalicji rządzącej i po następnych wyborach linię polityczną rządu, być może, będzie formułował pragmatyk Babiš. Partie opozycyjne, zarówno komuniści jak i morawscy nacjonaliści akcentują silnie antyimigracyjne stanowisko, ale nie brak w ich wypowiedziach przejawów prorosyjskich sympatii. I wreszcie prezydent Zeman, nieskrywający swych pro moskiewskich sympatii. Regularnie, zdaniem autorów raportu, publicznie powtarza on rosyjskie tezy propagandowe i dziś można go uznać, za najwyżej politycznie usytuowanego i najbardziej prokremlowskiego polityka w państwach regionu. Często odwiedza on Moskwę a nawet publicznie mówi, iż przedkłada ten kierunek nad relacje z NATO i UE. Tego rodzaju wystąpienie można przypisywać ekscentryczności czeskiego prezydenta, ale trzeba pamiętać, a tego zdania są autorzy badania, iż w ten sposób podważa się w Czechach prozachodni i pro-natowski konsensus.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Jestem byłym dziennikarzem (TVP - Puls Dnia, Życie, Radio Plus) i analitykiem. Obecnie w biznesie. Z wykształcenia jestem historykiem. Obserwuję Rosję, bo tam wiele się dzieje, a Polacy niewiele o tym wiedzą. https://www.facebook.com/Wie%C5%9Bci-z-Rosji-1645189955785088/

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Tagi

Tematy w dziale Polityka